Karolina Lukaszewicz

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu
Jaraj się Polską -II etap! jeee!

Więc zakwalifikowałam się do II etapu "Czy jarasz się Polską?" info tutaj

Zadaniem konkursowym było napisanie opowiadania-wyprawa do supermarketu, posłuchajcie o mojej wyprawie...

 

Loonly Palmet przedstawia z cyklu “ Hipermarketowe peregrynacje” cz. I -“W 365 półek dookoła Tesko”.


Dwie jakby płyty litosfery, a może to jakby płyty drzwi o imieniu Tesko, swoja droga kto nadaje imię drzwiom, ścierały się...Do siebie i od siebie i do siebie znów, ale widziałam na filmach jak wielcy podróżnicy nie raz pokonują takie przeciwności losu. Żadna z płyt czy to Afrykańska czy Indoaustralijska (chociaż jesteśmy na planecie co nazywa sie Tesko, nie znana Wam? Mi tez.. jeszcze nie) mnie nie przygniotła. Dodało mi to otuchy i uwierzyłam w swoje siły. Świat który okazał sie moim ślepiom powalił mnie na wózek- co to się nazywa towarowy...takie środka lokomocji nigdy nie używałam i co prawda nie mam na niego prawa jazdy, ale szaleć na wakacjach należy beztrosko.

Bulgotały niczym lawą, żarły niczym gorącą lawą...wulkany... kratery ich małe ale z groźnym napisem “Miliony bakterii zginą”...a nazwa wulkanu? Domestos, obleciały mnie ciarki po plecach..a właściwie to chyba popiół wulkaniczny zeżarł mi moją nową ultranowoczesna goratexowo-membranow kurtałkę, która miała być odporna na wszystko. No cóż jak przeżyję tą wyprawę to oddam do reklamacji. Z wyżyn bezpieczniej było się przenieść w depresję, tu przynajmniej wicher mnie nie zwieje,a wichry tu panują, takie wielkie, białe, co są na górze robią wiatr, widział ktokolwiek coś takiego kiedyś? Toż to sama Michałowa ręce z niewiedzy rozkłada... ale co do tej depresji to, okazało się, że nie największą depresją polaków jest polski rząd, a ceny co to panują na tej planecie. Przecież z tej depresji to zaraz jakiś rów oceaniczny wyrośnie, albo co najmniej do Chińczyków sie dokopiemy...ach nie ma co tłumaczyć, przecież to jednak z rządem musi być związane.

Nie dość, że idę po wypastowanym lodowcu, to jeszcze muszę omijać napierające fałdy ziemi.. .oh nie to fałdy ludzkie, jeszcze gorzej. Jak sobie poradzić w tak tragicznej sytuacji nawet Pan Jacek Pałkiewicz nie napisał w żadnym podręczniku, a może nie doczytałam? Otwieram i kartkuję... Jakiś nieznajomy w dziwnym języku ale nawet zrozumiałym pyta :”Kur... co..ty..ku...książkę czytasz...kur...” myślę sobie o jaką kurę chodzi i znikam z tego bagna, bo może jakąś grypą się zarażę od owej kury, albo jeszcze mnie te bagno wciągnie. Patrzy się na mnie Turek, choć jest śmietankowy i cały biały, to Turek, hmmm a potem Kubuś, ten z kolei pomarańczowy. Hmm I czekoladowy Grzesiek hmm...przecież to raj dla kobiet! Krzyczę... i zostaję, bo ja to na wakacjach szukam męża, a nie przygód:)

 



fot. przystojny Pan fotograf z castingu Otowakacje.pl :) haha -tak się bawiliśmy:)

poniedziałek, 20 czerwca 2011, karolinajoanna88

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu: