Karolina Lukaszewicz

Utwórz swoją wizytówkę
Blog > Komentarze do wpisu
2011/2012

Dziś zbiegły mi  się wszystkie myśli z ostatniego roku, niestety przyszły tylko te negatywne. Chodź często tak nie mam to w końcu miały prawo przyjść bo w przeciągu ostatniego roku nie było tak cudownie jak ostatnimi laty. I nie pisze tego dlatego, żeby się wyżalić, ale po to, żaby uświadomić wszystkim, że nie tylko “My” mamy złe dni, tygodnie, a czasem nawet troszkę pechowe lata.
Chociaż ja ostatni rok nie uważam za pechowy, bo wydarzyło się w nim wiele cudownych rzeczy to muszę przyznać, że dał mi “lekko” po dupie... I dziś zeszły mi się te wszystkie myśli... okradziona z aparatu wartego jak dla mnie bardzo wiele, dokumentów, kasy itd., przebywająca długi czas w środowisku nie koniecznie dobrze dla mnie wpływającym, wręcz powiedziałabym dołującym, użerać się musiałam czasem z głupotą i bezsilnością- co jest na pewno wykańczające. W tym roku zawiodłam się nie raz  na osobach, o których myślałam, że mogę liczyć- jak się okazało chyba zdrowiej nie wierzyć w takie przeświadczenia, bo można bardzo odchorować. 
Co najgorsze wszystko to się zbiegało, nie przychodziło jedno po drugim, kiedy “już o czymś zapomniałam”, tylko jedno mieszało się  z drugim. Chyba każdy zna to uczucie, kiedy kilka problemów uderza na nas z dnia na dzień? Ledwo  co ogarnęłam się z “ciężkich wspomnień “ ostatnich miesięcy, zachorowała moja sunia- umierała mi na rękach przez 4 godziny. Z październikiem przyszły studia- jedno wielkie rozczarowanie- ale na polskich uczelniach to nie nowość- więc to pomijam. Ze studiami przyszedł czas wolny, który trzeba było wykorzystać na pracę, i tu kolejny raz się przekonałam, że nie warto się angażować, wczuwać itp... bo albo Ci nie zapłacą albo będziesz musiał zdzierać nerwy za kilka marnych złotych...
Podkreślę to jeszcze raz, nie pisze tego w formie żalu, ani po to, żeby zaraz usłyszeć “ciesz się, że nie jesteś chora, nie miałaś wypadku itd.” bo  doskonale wiem, o tym, że nie jest to jakaś tragedia życiowa... ale chciałam zwrócić uwagę, na to, że często sobie tak myślimy “stało się to i to złego, tu mnie ktoś zawiódł, tam oszukał” tylko mnie to dotyka, nie jest tak? Generalnie jak się dzieje coś w naszym życiu nie po naszej drodze, to mamy wrażenie, że tylko w naszym życiu się tak źle dzieje, prawda? Nie dopuszczajmy do siebie takich myśli, im dłużej będziemy sądzić, że za dużo złych rzeczy nas dotyka, że spotykają nas same problemy, tym częściej niestety będzie to do nas przychodziło...słyszeliście o prawie przyciągania, to właśnie tak działa.
Dlatego ja z tymi dzisiejszymi złymi myślami usiadłam, puściłam im muzykę.... 

 




....kolejną



....i kazałam im się zamknąć! Siedziałam i myślałam, o tym co mnie spotkało dobrego w ostatnim roku, a potem wybaczyłam wszystkim tym, na których się zawiodłam, wybaczyłam tym, wszystkim tym którzy swoim cynizmem zaszli mi za skórę, którzy nie zapłacili mi za moją pracę...
Wszystko to, aby zapomnieć, o wszystkim tym negatywnym co mnie spotkało ....i już nigdy nie mieć poczucia tego, że ostatni rok był kiepski... bo zrozumcie, nawet jak był najgorszy to można skierować myśli na inny pozytywny tor...a gdy już myślisz pozytywnie to wszystko co pozytywne zaczyna do Ciebie lgnąć, bo ....myśli stają się rzeczami... I pomyślcie sobie, że dziś jest początek Waszego nowego życia.


piątek, 04 maja 2012, karolinajoanna88

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Ufinka, *.nowogard.vectranet.pl
2012/05/04 21:28:07
Coś jest w tej sile przyciągania. I nie można powiedzieć niektórym myślom "a kysz, idźcie sobie już" Może trzeba przeżyć to w sobie jeszcze raz... żeby odnaleźć siłę właśnie. Druga część notki na pewno jest natchniona i działa na mnie taaak dobrze. Szczególnie teraz... Kiedy jestem jakby sama. Jeszcze przed chwilą jedyna cierpiętnica świata. Dziękuję
-
2012/05/05 09:28:41
Jasne, że można powiedzieć złym myślom, żeby odeszły... może za pierwszym razem nie posłuchają, może za 2 nie posłuchają, ale za 3, 4 jest szansa, że odejdą.Tyle, że samo powiedzenie "idźcie sobie" nic nie da, trzeba jeszcze "wytrącić je z równowagi", czyli zrobić coś co przestawi nas na odwrotne myślenie czyli pozytywne np. posłuchać ulubionej muzyki, czy przeczytać kawałek książki, która nas motywuje... pzdr:)
-
Gość: Monika Ky, *.adsl.inetia.pl
2012/05/06 18:12:59
W ostatnim czasie przekonałam się jak wspaniałą osobą jesteś :) Dobra, pomocna, zawsze życzliwa. Otrzymujemy dokładnie tyle szczęścia na ile jesteśmy w stanie sobie pozwolić.
P.S. Już wróciłam :)
-
2012/05/06 18:51:27
Hah normalnie to samo ostatnio mówiłam na Ciebie Norbertowi i mojej mamie... a szczególnie to, że po 3min rozmowy z Tobą dostaje takiego kopa w dupe, normalnie nic mnie tak nie motywuje:) Dziękuje:)