Karolina Lukaszewicz

Utwórz swoją wizytówkę
niedziela, 29 czerwca 2008
Do stóp Elbrusu, po ziemi Taurydzkiej i w odwiedzinach u Draculi ...
 

Jutro rano zaczynam kolejną przygodę. Tym razem nie sama i nie tak daleko... aczkolwiek  co poniektórzy  boją się o mnie bardziej niż po ostatnich samotnych włóczęgach po Azji. Jedziemy w góry Kaukazu, dokładnie republika Kabardyno-Bałkarska ... i to jest główny powód obaw, bowiem znajduje się ona w pobliżu Osetii, Inguszetii czy też

Czeczenii....

 Ja dodam tylko, że na pewno będziemy bezpieczni, bowiem, do niebezpieczeństwa mamy 80km...ale przez góry 4000-5000m.n.p.m....

Tam spędzimy miesiąc ...dalsze plany...wzdłuż Morza Czarnego do Rumunii...

mapa pochodzi z www.kaukaz.pl

20:25, karolinajoanna88 , Rosja
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 czerwca 2008
Linki

To, że pomorze zachodnie sprzyja kajakowaniu, bagnowaniu i off road'owaniu już wiecie, ale że wspinaczce, a właściwie technikom linowym??

Jest tu wiele starych mostów, traktów kolejowych... na jednym z nich ostatnio troche poszaleliśmy:)

Właściwie to moi rodzice, bo to im chciałam pokazać w co bawi się córka w wolnych czasie:D

Sami zobaczcie hi hi hi...

zdjecia http://picasaweb.google.pl/karolinasame/Linki

mama i ja

 

mama świetnie sobie radziła...

tato ze swoją "zabaweczką"

mój samodzielny zjazd pod nadzorem Norberta,

któremu dziękujemy za świetną zabawę!!!

Chcecie też??? prosze www.njz.pl

Już zaraz Kaukaz ( Kabardyno-Bałkaria), a potem "czarnym wybrzeżem" do Rumunii...przygotowania trwają!!! 

 

sobota, 14 czerwca 2008

To czym zajmuję się tutaj na pomorzu zachodnim, tu w lasach, w moich okolicach, często nie daje mi spać, jeść, żyć tam a Gd. Bo jak można się zadowolić sklepami, tramwajami i kolorowymi, neonowymi reklamami po takich widokach jak tu w okoliach Łobza, Drawska itd., jak można się nie nudzić po tych bagnach, wspinaczkach, wedrówkach rzecznych...? Jestem ciekawa ile osób może mnie zrozumieć.

A to troche zdjęć z ostatniej wędrówki Drawą.

 

 

Nawet tate wyciągnełam:P

Jak dzieci:D

 więcej zdjęć http://picasaweb.google.pl/karolinasame/WDrowanieDraw

Pomoc przy blogu!

Szukam kogoś chętnego, lubiącego "blogowanie" do pomocy przy prowadzeniu tegoż oto bloga, chodzi o zmiane wyglądu, powstawiania jakiś zdjęć itd. Chętnych prosze o odzew na maila karola.lukaszewicz@wp.pl.

 pozdrowka

 Karola  

Pogawędka z Gazeta.pl:

Trochę łapą, trochę papą, czyli o komunikacji w podróży

Emilia Kasperczak 2008-06-11
O tym, jak z problemem komunikowania się w innych krajach podczas swojej samotnej podróży po Wietnamie, Kambodży, Tajlandii i Laosie opowiada 19-letnia Karolina Łukaszewicz, studentka pierwszego roku turystyki i hotelarstwa w Gdańsku.

Emilia Kasperczak: Jak przebiegała trasa twojej podróży i dlaczego zwiedzałaś sama?

Karolina Łukaszewicz: Początkowo miałam jechać z kuzynem, ale mieliśmy nieco inne priorytety standardów podróżowania. Preferujemy inny rodzaj turystyki - on bardziej hotelowy, ja namiotowy. Podróż zaczęłam w Wietnamie w Ha Noi, przejechałam cały ten kraj wzdłuż wybrzeża do Sajgonu, potem wkroczyłam do Kambodży, Tajlandii i na końcu do Laosu. W planowaniu wyprawy pomógł mi znajomy Nepalczyk, który zajmuje się turystyką w Wietnamie. Właściwie plan miałam swój, a on go doszlifował i zatwierdził.

Jakie języki znasz, który z nich przydał ci podczas podróży najbardziej?

Dość dobrze znam język angielski, w tym roku zaczęłam się uczyć hiszpańskiego, a niemiecki odrobinę pamiętam ze szkoły średniej. Ale podczas zwiedzania głównie rozmawiałam po angielsku. W tej części Azji wiele osób zna choć trochę ten język i co najważniejsze nie boi się go używać. Może poziom nie jest za wysoki, ale generalnie każdy potrafi coś powiedzieć, zaczynając od sprzedawczyni na targu czy małego dziecka.

A jeśli nawet nie znają tego języka, to i tak za wszelką cenę chcą się dogadać na migi. Oczy, gesty - każdy może się z nimi porozumieć, chyba dzięki ich pogodności i życzliwości.

Czy to oznacza, że twoim zdaniem łatwiej anglojęzycznemu obcokrajowcowi byłoby porozumieć się w Wietnamie niż Polsce?

Niezupełnie. U nas też sporo osób zna ten język, ale za to jeszcze większa cześć nawet jeśli potrafi coś powiedzieć to i tak nie próbuje się dogadać. Różnica polega na podejściu. W Azji ludzie znając nawet dwa słowa podchodzą i chcą porozmawiać czy pomóc.

Dzięki takiemu nastawieniu mogłam dowiedzieć się niezwykle wiele na temat tamtej kultury. Podczas podróży autobusami (mój podstawowy środek komunikacji, oprócz rikszy i własnych nóg) rozmawiałam z Wietnamskimi kobietami, w Laosie natomiast zostałam zaproszona na wieczorne śpiewanie mantr. Potem już cały wieczór spędziłam na terenie świątyni, zobaczyłam jak żyją na co dzień, a także opowiedziałam o sobie.

Czy mowa ciała i uniwersalne gesty pomagają w komunikacji?

Oj tak, po Azji nie da się podróżować bez rozwiniętej gestykulacji. Najczęściej chyba używany przez nich gestem jest ruch oznaczający zaproszenie na jedzenie czy pytanie czy jest się głodnym. Azjaci udają, że trzymają w ręku pałeczki i podsuwają je do buzi. Często można go zauważyć wśród tzn. naganiaczy z restauracji.

Jeśli jedziemy na wycieczkę i zboczymy nieco z komercyjnych tras turystycznych i odwiedzimy pagody, należy pamiętać o specjalnej etykiecie w nich obowiązującej. O tym, aby nigdy nie podawać żadnemu mnichowi niczego bezpośrednio. Jeżeli chce coś przekazać zakonnikowi trzeba np. położyć to przed nim na ziemi lub na stoliku, jeśli taki jest w pobliżu.

Podróżowanie masz we krwi. Ale czy zawsze wolisz zwiedzać sama?

Nie. To byłam moja pierwsza "samodzielna" podroż za granicę, wcześniej byłam w Danii, Chorwacji, we Włoszech czy na Słowacji, ale były to przede wszystkim wyjazdy rodzinne, więc siłą rzeczy nie rozmawiałam z "tubylcami" tak często jak podczas ostatnich wakacji. I dlatego uznaję je za najlepsze. Dzięki temu, że jadłam to co oni, spałam w podobnych warunkach i przemieszczałam się tymi samymi środkami komunikacji, miałam okazję dobrze poznać ich zwyczaje i trochę lepiej zrozumieć azjatycką kulturę.

Oczywiście z każdą z wypraw wiąże się masa anegdot. Szczególnie zapadło mi w pamięć jedno zabawne zdarzenie z Chorwacji. Szłam z mamą nad morze, droga była dość stroma, nagle słyszmy "polako, polako" odwracamy się zaskoczone, skąd ktoś wie, że jesteśmy z Polski, stoimy i patrzymy o co chodzi. A za nami pan z rozpędzoną taczką biegnie na nas i krzyczy "polako, polako" co po chorwacku znaczy "wolniej, wolniej".

Plany na kolejne podróże?

W te wakacje celem podróży został Kaukaz. Jedziemy z przyjaciółmi samochodem w góry. Następnie wyprawa do Elbrusu. Zakładamy, że starczy również czasu na góry w Rumunii. Może być ciekawie, bo skład będzie międzynarodowy: polsko-niemiecko-angielski. Oby wyprawy zorganizowane przez Land Rover Club Polska, którego jestem członkiem.
A to wszystko stad:
http://serwisy.gazeta.pl/edukacja/1,51808,5302946,Troche_lapa__troche_papa__czyli_o_komunikacji_w_podrozy.html

Nie będę pisała jak doszło do tego wywiadu, napiszę tylko co zostało źle wydrukowane/przekazane/, dodam także, że do nikogo nie mam pretensji, wyszło jak wyszło...J

 

Karolina Łukaszewicz: Początkowo miałam jechać z kuzynem, ale mieliśmy nieco inne priorytety standardów podróżowania. Preferujemy inny rodzaj turystyki - on bardziej hotelowy, ja namiotowy.

Zasadniczy błąd –jak mogę lubić turystykę hotelową /aczkolwiek wole namioty od hoteli/, jak w Azji nie bardzo się da spać w namiocie? Ale pisząc o Azji namiot odpada, ja spałam raczej w bungalowach, czy też przy rodzinach, bądź w hostelach, ale w namiocie nigdy, po pierwsze dlatego, że ciąganie namiotu byłoby bezsensem, bo noclegi w Azji są bardzo tanie /ok. 3-5 dolarów/, po drugie spać w namiocie to sobie mogę u siebie na pomorzu zachodnimJ ,a Azji jak już pisałam wole bungalwy itd., itd...Chodź przyznam, że nie podróżowaliśmy razem bo każdy z nas widział tę podróż inaczej, w innych barwach, każdy miał inny cel, bądź też podróżował bez celu, godziny zgrać się nie mogły, chęci także, dalej wnikać nie będę...

Plany na kolejne podróże?

W te wakacje celem podróży został Kaukaz. Jedziemy z przyjaciółmi samochodem w góry. Następnie wyprawa do Elbrusu. Zakładamy, że starczy również czasu na góry w Rumunii. Może być ciekawie, bo skład będzie międzynarodowy: polsko-niemiecko-angielski. Oby wyprawy zorganizowane przez Land Rover Club Polska, którego jestem członkiem.

 

Kolejny błąd: Kaukaz i Elbrus to ta sama wyprawaJ Chyba, że znajdziemy jakiegoś kochanego sponsora, który fundnie nam na początek Kaukaz, a zaraz potem następną wyprawę na Elbrus ...chociaż i tak nie mamy czasu, bo zaraz po Kaukazie Rumunia.Aczkolwiek czekamy na propozycjeJ

poniedziałek, 09 czerwca 2008
XXV Pomerania

Nie będę pisała swojej relacji, ta organizatora oddaje wszystko.../a gdybym jednak pisała swoja zajełaby troche troche/ 

W przeddzień popadało. Niewiele, ot tak z dwie może trzy godziny. Wystarczyło...
Trasa jak zwykle ca 300 km. 70 zakwalifikowanych do startu załóg. 39 zadań: OS-y i Spec Taski. Kilkadziesiąt pieczątek. 40 sędziów.
Piątek  godzina 7 rano. Ruszają na trasę pierwsze załogi
Piątek godzina 24. Kilkanaście  zdefektowanych pojazdów liże rany w bazie. W sumie dzień wykończył kilkanaście wyciągarek i kilka samochodów, niektórych nie udało się już  niestety "zreaktywować" - wracały do domu na platformach
Piątek godzina 00.00 na trasie gdzieś w lasach nadal przebywa kilkadziesiąt załóg.
Sobota  godzina ca 2 w nocy. Na punkcie wymiany RB zjawia się pierwsza załoga kończąca pierwszy etap, później powoli ciekną inni...
Sobota... reszta dnia. Są tacy co jeszcze jadą... dalej. Coraz więcej awarii zmuszających do powrotu do bazy.
Niedziela godzina 0.00 nieliczni docierają do "medyka" i "małpiego gaju"?
Bardzo nieliczni kontynuują dalsze odcinki trasy. Gdzieś około 3 w nocy Nick pełza po bagnach... ot tak dla uciechy
Niedziela godzina 11. Kończymy 25 Pomeranię

 więcej o Pomerce http://www.njz.pl/or/25pom/suma.html

moje zdjecia z Pomerki http://picasaweb.google.pl/karolinasame/XXVPomerania

a tutaj przygotowania do Pomerki http://picasaweb.google.pl/karolinasame/LandRoverClubPolandNJZ

Ja wcześniej troszku pomagałam , a to przy robieniu Road Book'ów, a to przy Spec Taskach, a potem sędziowałam...a teraz ? czekam na następne przygotowania i następną Pomeranię.