Karolina Lukaszewicz

Utwórz swoją wizytówkę
wtorek, 20 lipca 2010
Zapiski z tajemnego dziennika pokładowego...

Dziś wydaje mi się to jakąś daleką przygodą, czasem mam wrażenie, że nie wydarzyło się to na prawdę i chodź wiem, że nie była to przygoda życia, to zdaje sobie sprawę, że powtórzyć ją będzie ciężko.

Długość 55m, z tego 10 m bukszpryt, szerokość 8,5m, wysokości 6m, i na takiej powierzchni 30-40 osób, a czasem nawet 51!!... bałam się tej ciasnoty, tego, że nie będzie się gdzie schować, ukryć, że będziemy sobie deptali po piętach... Wcześniej samotne podróże po Azji, małe grupy w Rumunii czy w Rosji, więc jak przeżyć taki ścisk?

...ale ścisku nie było...a może był, tylko nie było czasu żeby go odczuwać?

Gdy w mesie na posiłku nie stawiali się wszyscy, czuło się jakaś pustkę, jakąś niepotrzebną, niezagospodarowana przestrzeń, robiło się ciszej, spokojniej , ale sama nie wiem czy do końca na plus. Zatem zapraszam do oglądania i czytania jak wyglądało życie pierwszego turnusu na żaglowcu „Fryderyk Chopin".Oto najszybszy skrót naszego życia na pokładzie.

polerowanie kabestanów

leniuchowanie:)

weselenie sie:)

 

klarowanie żagli

 

 na rejach, co niektózi boso... boso bosman....

i wiele, wiele innych, ale to już na kolejnej stronie tejemnego dziennika pokładowego. 

Fryderyk Chopin płynie!

Zanim doczekacie się mojej relacji z pierwszego miesiaca na żaglowcu, zapraszam do śledzenia dalszej części kampanii. A teraz kilka filmików dla tych, któzy nie maja pojecia o czym pisze.

jak

tak nas szkolono w Warszawie