Karolina Lukaszewicz

Utwórz swoją wizytówkę
środa, 20 października 2010
Jesień to symbol przemijania...

Pewnego dnia przyszła jesień, sprzedawcy grillowanej kukurydzy przerzucili się na kasztany jadalne. Małe i brązowe smażą się na kratkach, poukładanych na rozżarzonym węglu. Przed zjedzeniem należy je obrać, z twardej skorupy, która jest jeszcze twardsza, gdy została spalona. Można kupić tez obrane, co prawda są droższe, ale zapewniam, ze smakują gorzej, bo przecież te same ręce, które zbierają te kasztany, rozpalają węgiel, te same ręce obierają te kasztany...Prażone kasztany smakują jak gotowane zmieniaki, czasem tylko robak w środku może zmienić ich smak.

 

Prażone kasztany.

Ludzie na ulicach, jak widać są ubrani grubiej, kurtki, swetry, tylko ja zostałam w lekkiej bluzce, jakbym zapomniała, co to są pory roku, że czas przemija i zmienia wszystko.

Tirańskie niebo.

Jesienne deszcze przywiodły na tirańskie ulice kolejnych sprzedawców-tym razem- parasolek. Krople deszczu spadają tutaj z nieba szybko i głośno, odbijają się od blaszanych dachów i stolików restauracyjnych...

Jesień to symbol przemijania, czyli pojawiania się czegoś nowego i odchodzenia czegoś co było. Kiedyś ktoś powiedział, „żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch takich samych nocy”- to prawda. Przemijanie jest jak kadziło, w jednej sekundzie potrafi się zmienić w proch i woń, czyli nicość. Z zapalonego jeden raz kadziła nigdy nie powstanie następne, to zupełnie tak samo jakby szukać straconego czasu... szukanie go jest bez sensu, bo znalezienie go jest niemożliwe.

Tirańska jesien. 

W misyjnej kuchni pojawiły się oliwki, nigdy nie widziałam tylu oliwek naraz, bo u nas oliwki to przecież tylko w słoiczkach...zielone oliwki, zielony kolor nadziei, jesień symbol przemijania, czyżby oliwki były albańskim lekiem na jesienną deprechę?;)

Nie! Jak sami Albańczycy twierdzą, oni się cieszą, że jest jesień.

Jesień po albańsku "vjeshte" to takie panta rei, czyli wszystko przemija, najczęściej jak rzeka, jak senne marzenie, jak przemijające stany umysłu....ale czas omija miejsca, które wspominamy, zostały one zapamiętane takie jakie były, nijak można połączyć wspomnienia i przemijanie. Poza tym żyć powinno się dla przyszłych wspomnień- takiego koła napędowego...

Grzane wino z mocną herbatą, cynamonem, kardamonem, skórkami pomarańczy, tak było podczas polskiej jesieni, a tutaj po albańsku mocna kawa i woda mineralna...bo tutaj o jesieni powiedzieli mi sprzedawcy prażonych kasztanów...a ja im nie uwierzyłam, dla mnie nadal jest lato;)

Czerwony szalik w indyjskie wzory, taki od mamy, nadal czeka na jesień, perfumy Givenchy Organza są za mocne na albańską jesień, ale przypominają mi o zeszłorocznej, zresztą tak samo jak muzyka Lorenny czy Snow of the Sahara - Auggun ... nie to żebym tęskniła za polską jesienią, za jesienią nie...

posłuchajcie, bo warto...

Lorenna Mckennit-Night Ride Across the Caucasus

Auggun- Snow of the Sahara

Within Temptation- Memories

 

14:54, karolinajoanna88 , Albania
Link Komentarze (2) »
niedziela, 17 października 2010
Bałkany i bałkańskie requiem

„Bałkany, czyli po turecku „góry”, rozciągają się od Dunaju po Dardanele, od Istrii do Stambułu i użyczają swej nazwy grupie małych krajów, do której zaliczają się Węgry, Rumunia, Jugosławia, Albania, Bułgaria, Grecja i częściowo Turcja. Chociaż ani Węgrzy, ani Grecy nie życzą sobie, by określać ich tych samym mianem. Jest to, a raczej była wesoła kraina, zamieszkana przez dziarski lud, który lubuje się w ostrych potrawach, mocnych wódkach i krzykliwych strojach. Tubylcy z jednaką łatwością kochają się i zabijają, i mają nadzwyczajny talent do wszczynania wojen. Ludzie Zachodu, z natury bardziej przyziemni, patrzą na nich ze skrywaną zazdrością, kpią z ich monarchów, szydzą z ich aspiracji i boją się pochodzących stamtąd terrorystów. Karol Mark nazwał ich „etnicznym śmietnikiem”.

Ja, wolny jak ptak dwudziestopięciolatek, miałem dla nich nabożny podziw. "*

Bałkańskie requiem

 

 

*C.L.SULZBERGER, „A Long Row of Candles” - amerykański korespondent "New York Times",

więcej o Bałkanach w „Bałkańskie upiory. Podróż przez historię” Robert D.Kaplan i w książkach Stasiuka m.in. „Jadąc do Babadag”, „Opowieści galicyjskie”

Tagi: bałkany
12:44, karolinajoanna88 , Bałkany
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 października 2010
9 miesięcy szczęścia...czyli moje misyjne dzieci;) cd.1.

Już od wejścia słychać wesołe rozmowy i powtarzane pytania Mire? Mire? Ściany we wszystkich kolorach tęczy, na ścianach poodciskane łapki Ada, Simiri, Hubert... to łapki bywalców.

Wchodzę do jadalni -od razu zaczyna się Miremangjes, Miremangjes, Si jeni? Już leci Hubert się przywitać. Wszyscy po kolei się witają, wszyscy uśmiechnięci...

Zatem troche zdjęć z misji Don Bosko w Tiranie. 

 

 

 

 

 

 

 

więcej o misji (po albańsku) www.donbosko.org

 wiecej zdjęć z misji tutaj

Tagi: Albania misja
22:11, karolinajoanna88 , Albania
Link Komentarze (2) »