Karolina Lukaszewicz

Utwórz swoją wizytówkę
piątek, 24 sierpnia 2007
Start z Hanoi- Hue

Open ticket kupiony wiec zaczynam podroz. Z Hanoi mam wyruszyc o 18.30, co jednak na skutek awarii klimatyzacji troche sie przeciaga, ale tylko troszke, bo jakies z 2 h. Trzeba przyznac, ze podroze po Wietnamnie ucza czlowieka stoickiego spokoju i opanowania, tutaj zycie toczy sie spokojnie, bez pospiechu, na wszystko znajdzie sie czas, calkiem inaczej niz w Europie.

w Hue jestesmy o 9.00, jednak nie zamierzam  zostac tu dluzej niz kilka godzin. Dla mnie jest to malo ciekawe, troche rozwlekle i nijakie miasteczko. Jedynie warta obejrzenia jest cytadela i Stary Palac Krolewski. Z powodu braku czasu i upalu, Hue zwiedzam riksza... i chyba tylko riksze dodam do atrakcji jakie mnie tam spotkaly.... no chyba, ze do atrakcji mozna dodac toalete przy restauracji, czyli sam otwor w podlodze:)

 

 

 

Tagi: Hue wietnam
19:19, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 lipca 2007
Backpackers

Zaczynam objazdowke.Trasa: Hanoi- Hue-Hoi An- Nha Trang- Sajgon- Phom Penh- Siem Reap- Bangkok- Vientiane- Van Vieg- Luang Prabang - Vientiane- Hanoi. To tylko glowne miejscowosci jakie mam zamiar odwiedzic, o reszcie niespodzianek na trasie nie wiem:) Powrót najwcześniej za 3-4tyg.-tzn, jak kasy będzie brakować!

pozdrowka, wakacji pelnych przygod


 

14:39, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 lipca 2007
Tam Coc

Pewnego razu, po dlugiej, goracej podrozy docieram do... no wlasnie do miejsca ludzaca podobnego do Ha Long...  pelnego......gor i wody...

...gor i tajemniczych swiatyn...

...i chlopcow strzegacych swiatyn, albo swiatyn strzegacych chlopcow...

 

a to pewnie swiete kwiatki...

...a w jednej ze swiatyn...

taki posag, pewnie bardzo grozny, to nie dotykalam...

 talerzo- dzwonki to juz inna sprawa... musialam sprawdzic jak dzialaja...

....o pan pasterz

...ja tez! ja tez!...


...i jak na tym siedziec...?

...wio! wio!  aaa nie tak szybko, lece...(panikowali tylko Ci z tylu:)

bardzo przydatna roslinka, paleczki zrobione z niej, zmnieniaja kolor, pod wplywem  trucizny w jedzeniu... koniecznie musze takie miec, nigdy nic nie wiadomo...

... ktora lodka bedzie moja?

... inny swiat

 a to wlascicielka  hmmm ...lodki...

pod takimi jaskiniami plywalismy...

...takie widoki miajalismy...

...taki upal, koniecznie zmoczmy te kapelusze!

...jaskinne sklepy...

... i juz jestesmy w srodku...

...jeszcze tylko 2 ruchy wioslem...

...i juz na zewnatrz... dzien dobry pani!

pod takimi drzewami tez plywalismy...gdzie te weze?

ooo malpka...nie to tylko dziecko...

...taka duza skala, ze sie na zdjeciu nie zmiescila...

...taki widok moglabym miec z okna...

czemu by nie poplywac? ...ej, a czemu tylko ja ?

zalujcie...jaki mul, jakie fajne glony...widziec wode, a nie wejsc do niej-grzech

...powiosluje troszke, wszak ktos musi...

wiosluje, wiosuje... a jak dowiosluje to sie odezwe...

 

15:38, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 lipca 2007
Hanoi-miasto w delcie rzeki Czerwonej.

Hanoi to moja baza, pomijajac wszystkie wypady i podroz przez Wietnam-Kambodze-Tajlandie-Laos /start ok.28 lipca/ to wlasnie w stolicy spedzam czas.

 Spacer uliczkami...  krolestwo skuterow...

riksz takze...

slicznotek...

i splatanych drzew...

 i handlarek paczkow...

mnichow podrozujacych autobusem...

Pierwszy Uniwersytet - Swiatynia Literatury

tutaj moglabym studiowac...

wszechobecna religia...

 

w jednym z muzeow...

apteczka pierwszej pomocy z czasow wojny...

 

 troche pagod - One Pillar Pagoda.

 

 

Pagoda den Quan Thanh.

Ladies Pagoda.

 

 

18:14, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 lipca 2007
Zatoka Ha long - wyspa Cat Ba

Ciemne niebo, pada deszcz, siedze sama  na gornym pokladzie lodki i podziwiam... wokol zielonkawa zatoka z ktorej wylaniaja sie ogromne skaly-wyspy.Z dala widac tylko przymglone zarysy, lagodne, spokojne-z bliska ogrome, porosniete i dzikie. Sceneria przypominajaca film fantasy...bo trudno uwierzyc, ze taki cud mogla stworzyc Matka Ziemia.

Chociaz po Ha long'u plywa codziennie kilkaset  barek,  tak naprawde jest on jeszcze nie poznany, nie odkryty - setki dzikich wysp wokolo, setki ukrytych jaskin...i niech tak zostanie.

 

 

Przy jednaj z wysp, jest  udostepniona "jaskinia" do zwiedzania, odkryta ok 10 lat temu przez rybaka, obecnie przerobiona na atrakcje turystyczna-  wyrownane podloze, schody, kolorowe podswietlenia, a nawet sztuczne!!! zrodla. To nie dla mnie.

Na wyspie Cat Ba mozna spedzic noc. Od przystani do miasteczka trzeba dojechac busem, po drodze piekne, dzikie, spiewajace lasy, polki skalne i opadajace skaly.

Na Cat Ba deszcz to codziennosc, dlatego juz w pierwszej godzinie jestesmy przemoczeni /ja, Rudy-brat, Pawel-kuzyn; rodzice-restauracja/. Zwiedzanie a chlopakami jest bardzo trudne, sami nie wiedza czego chca-  chodzic, zwiedzac nie chca i puscic mnie samej tez nie chca!

Sila wycigam ich na plaze, zatloczona plaze, bo pada i nie ma slonca a to raj dla tubylcow. Oddalamy sie w troche mniej uczeszczane miejsce, dokladnie droge, idac nia- po lewej stronie mamy zatoke, a po prawiej gory. Zanosi sie na burze, grzmi, wiatr i fale wzmocniaja sie. Wracamy, bo potem moze byc ciezko...10 minut pozniej blyska, grzmi, robi sie ciemno, pada ciezki deszcz i tak juz do rana dnia nastepnego.

Dotarcie do wyzej polozonego hotelu sprawia nam trudnosci, ulica przemienia sie w rzeke, rwacy prad zabiera wszystko ze soba /zwlaszcza klapki turystow/, ulewa jest tak poterzna, ze prawie nic nie widac.

W nocy blyskawice uderzaja w gory, jest tak glosno, ze wszyscy sie budza w pierwszej chwili nie wiedzac co sie dzieje, niesamowity nastroj.

 

Poranny las to cos niesamowitego, caly paruje i spiewa, jest goracy, mokry i trudno dostepny.

 

Zatoke warto zobaczyc jak najszybciej, juz teraz, natychmiast, bowiem jej wody sa mocno zanieczyszczone przez smieci, odpadki, oleje itd., a co bedzie za kilka lat... wpisana na liste UNESCO, bo piekna, tajemnicza...za kilka lat -wypisana? bo brudna, brzydka?  

17:45, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Komentarze (3) »
Silk village /Jedwabna wioska/

Polozona jakies 15km od Hanoi, mala wioska zwana Jedwabna, mozna powiedziec  jest kopia wioski ceramicznej...waskie uliczki, sklepy, spokoj, cisza..i gdyby nie  roznica  w tym co lezy na sklepowych polkach czlowiek moglby je pomylic.

Do wioski wybralismy sie w b.upalny dzien, nikt nie pracowal, nikt nie mial sily...tylko gdy przechodzilismy obok sklepow-straganow nastepowalo lekkie poruszenie ze strony handlarek. Co do zakupow to polecam szle, szalki, ladne, duzy wybor i nie drogie ok. 3 dolarow... ach i jeszcze satynowe sukieneczki-pizamki.

...wymarle ulice  podczas upalow...

...wioskowe zakupy, szale, szalki, pidzamki, szlafroczki... zapas na 3 lata:) 

 maszyny uzywane do wyrobu jedwabiu...

...jak w kazdym osiedlu/wiosce/ miescie (czyt. wszedzie gdzie jest troche miejsca) swiatynia, niestety byla zamknieta...

Wioske polecam osobom szukajacym chodz troche spokoju posrod szybkiech ulic Wietnamu.Mozna troche pobladzic uliczkami, wypic sok w lokalnej knajpce, a przede wszystkim cieszyc sie /umownie/ cisza. 

 P.S.   ...i nie wybierac sie w upaly!!! bo nie tylko my padamy, tubylcy tez padaja:) .... i przykladem bialych tez nic nie robia...:)

 

15:57, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 lipca 2007
Cichymi uliczkami wioski

Hanoi- kontrast wielkich hoteli, restauracji, willi foreigner’ow- z malymi, prostymi, biednymi domkami tutejszej ludnosci ;ciagly ruch, ulice pozapychane przez motorki i jeep’y... a juz kilkadziesiat km dalej...

...mala, spokojna, wioska, gdzie na widok bialej dzieci sie zbiegaja, a dorosli powiadamiaja sasiadow...

 

Wlasnie w takie miejsce trafilam... wioska otoczona polami ryzowymi, a na nich pracujacy ludzie, pasace sie zwierzeta, a na ulicy bawiace sie dzieci...

 

I znow nowa znajomosc... 2 siostry zapraszaja mnie do swojego domu, jedna idzie ze mna , druga biegnie powiedziec rodzinie, ze nadchodzi gosc.Gdy wchodze wita mnie reszta rodziny, mama, tata i jak sie pozniej okazuje brat dziewczyn.

 

Maly, brudny,ciemny domek, na scianach jakies plakaty, obrazki i obowiazkowo zdjecia zmarlych. Siadam dostaje zielonej harbaty w malej filizance, za kazdym razem kiedy biore lyk, ktos mi dalewa wiecej-kazdy gosc w ichnim domu musi miec pelna filizanke.Poubujemy sie dogadac, niestety nikt z nich nie zna angielskiego, piszemy na kartce swoje imiona, rysujemy rodziny.Drugiego dnia, jest juz lepiej, mam tlumacza.Wchodzimy do domu, wszyscy ciesza sie na nasz widok. Niestety nie ma siostr, szukaja pracy.Od rodzicow dowiadujemy sie, o absurdalej sytuacji... aby dostac prace w firmie-kazda osoba musi zaplacic 2 miliony dongow inaczej nie ma szans na prace . Jest to ogromna suma dla tych ludzi, zadko kogo stac zaplate.Moja mama slyszac o tej sytuacji, postanawia pomoc  dziewczynom. Za wczorajsza goscinnosc, przynosze troche slodyczy, trafnie bo okazuje sie, ze w domu jest jeszcze jedno dziecko. Malenstwo noszone caly czas na rekach, oczko rodziny, trzeba przyznac ze wietnamczycy kochaja swoje dzieci. Moi znajomi czas zadaja mi jakies pytania, bardzo chca wiedziec czy lubie Wietnam.Gdy odpowiadam, ze tak, sa bardzo zadziwieni i wspominaja o biedzie i zacofaniu kraju, o tym, ze to czesto przeszkadza obcokrajowcom. Dla nie wazniejsze jest to jak sie tutaj czuje, a jak sie mozna czuc w kraju, w ktorym caly czas ktos sie do ciebie usmiecha?przy ludziach, ktorzy w kazdym momencie sa gotowi pomoc? Poprostu swietnie! Na pozegnanie dostaje jeszcze owoce z ogrodka.    

10:21, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lipca 2007

Karolina Łukaszewicz

ur.01.07.1988

zm.Łobez

obecnie: 9 miesiecy w Tiranie- praca z romskimi dziecmi w osrodku misyjnym.

kontakt:

lukaszewicz.karolina@wp.pl

Uwaga! Kopiowanie bez zgody autora zabronione, kto nie wierzy niech poczyta Ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)

eioba

 

Lubię czytać

Gory, kolorowe stroje, srebrna bizuteria i ...kapiel 3 razy do roku...

 

Sapa to przede wszystkim malownicze wioski, piekne widoki oraz barwnie ubrane kobiety sprzedajace pamiatki wytwarzane recznie.
To zakatek Wietnamu gdzie mozemy poznac zycie i zwyczaje mniejszosci etnicznych, plemion: Hmong i Duo.

Do  Sapy jedziemy pociagiem, wybieramy opcje exclusive- 4os przedzial z lozkami (ok.350tys.dongow od osoby), troche mniej wygodna opcja to tzw. twarde siedzenia.Jest ona tansza, ale i napewno dajaca wiele przezyc, bo z reguly caly przedzial to wietnamczycy.Jak zwykle weseli, jak zwykle rozmowni, jak zwykle gotujacy gdzie tylko sie da.  Chce sprubowac w drodze powrotnej...(Dla osob chcacych podrozowac pociagiem po Viet. dodam, ze trzeba trzymac bilety, bo jak sie okazuje czasem sprawdzaja przy wyjsciu z pociagu...strach pomyslec co by bylo jakby ktos swoj zapodzial, pewnie by go nie wypuscili z peronu...brrr ...:) 

W pierwszej chwil nie mozemy uwierzyc...tu nie jest goroco..yeee...wreszcie normalna temperatura, mamy tylko cicha nadzieje ze powodem tego nie jest wczesna godzina 6.00.

Wynajetym busem (20 dolarow za 8 osob)  dojezdzamy do  Sapy, po drodze powidziwiamy malownicza scenerie gor, tarasy ryzowe, a takze miejscowa ludnosc, przy swoich codziennych zajeciach.

Po szybkim pozuceniu bagazu w hotelu Bamboo (zreszta polecam,najlepszy widok na gory), wyruszamy na male obchodne miasteczka, odrazu zostajemy zaatakowani przez kobiety, dziewczyny i dziewczynki, oferujace swoje reczne wyroby.Pod tym wzgledem zwiedzanie Sapy w pierwszym dniu( drugiego dnia juz nas poznaja i tak nie mecza) jest naprawde uciazliwe, dlatego wynajmujemy  przewodnika i jedziemy...

...jedziemy, a potem idziemy do wioski, pierwszej, drugiej, trzeciej...na drodze juz czekaja tutejsze kobiety oferujace bizuterie, torebki, czy tez haszysz. zycie tych ludzi jest bardzo trudne, pracuja od rana do nocy, glownie przy uprawie ryzu na tarasowych zobaczach gor, czy tez haftowaniu, ozdabianiu pamiatek dla turystow.

Wokol nas biegaja takze dzieci,krzycza "buy from me", ich wielkie, smutne oczy zostaja na dlugo w pamieci...malenstwa pracujece od najmlodszych lat na utrzymanie, malenstwa nie majace dziecinstwa ...dzieci silne niczym dorosli, bo pracujace dotad az turysci opuszcza wioske... najsmutniejsze jest jednak to, ze w kazdej wiosce mozemy znalezc coca-cole,ale  nie w kazdej jednak znajdziemy szkole...no coz sa priorytety...

Kocham dzieci...wiec, troche zdjec dzieci gor...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zostajemy zaproszeni przez starsze kobiety do ich chaty.Domek maly, drewniany i ciemny.Swieci (gleboko przesadzone okreslenie) sie jedna zarowka, bowiem przy pomocy strumieni wody wytwarzaja sami prad. Sypialnia, kuchnia, jadalnia wraz z miejscem do modlitwy w naszym wypadku tzn. tych pan -katolicyzm) , troche domowych sprzetow, jakies krzeseleczka, jakies obrazki...poza domem zagrody dla zwierzat, zwlaszcza czarnych swinek. 

Od przewodnika dowiadujemy sie iz normalnoscia jest tutaj, ze na jednym lozku sie 3 osoby, noralnoscia jest tez to, ze tubylcy kopia sie 2-3 razy do roku.

W niezauwazalnej dla nas chwili zostajemy otoczeni przez handlarki, pokazuja swoje produkty, kolczyki, branzoletki i namawiaja do kupna..no przeciez nas zaprosily do chaty, kupujemy troche bizuterii.

 Plemiona maja swoje tradycje, ktore caly czas podtrzymuja mi.in golenie brwi po 14 roku zycia, czy tez barwienie strojow indygo.

 

 Wedrujac pomiedzy wioskai mozna zobaczyc, oto takie widoczki...

 

 

 

 

 

 

 

 

Po skonczonej wycieczce wracamy do Sapy,wszyscy padaja z nog i ida spac, ja postanawiam troche poblakac sie  za miasteczkiem. Docieram do malej drozki, w ktora skrecam i wszystko byloby okey, gdyby nie to, ze wlazlam komus na podworko...zaproszona wchodze do domu, dostaje krzeslo, szklanke wody i jakies sliwki; 2 wietnamczykow i wietnamka usilnie probuja sie ze mna dogadac na migi. Jedyne co rozumiem to to, ze moga mnie zawiesc na pobliskie gorki,abym porobila zdjecia. I tak tez sie staje... jedziemy motobajkiem na pobliskie gorki...

 A oto nowi znajomi...

 A to widoki...

 

 

 

Jezeli chodzi o Sape jako miasteczko, warto zajrzec na targ, kolorowy, zatloczony, ale majacy swoj klimat.

 

 

Przechadzajac sie to tu, to tam znalazlam sobie kolezanke (tak naprawde to ona mnie znalazla)...ktora mnie troche pooprowadzala, troche poopowiadala, a na koncu sprzedala branzoletke...

 

11:37, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Komentarze (1) »
Good Morning Vietnam

Kolejne wakacje spedzam w Wietnamie.Moze uda mi sie troche je utrwalic na stronach tego bloga, aczkolwiek len ze mnie i ciagle czasu nie mam to nie obiecuje.

Ponizej troche zdjec z wioski ceramicznej oddalonej jakies 20km od Hanoi.Wszyscy mieszkancy zajmuja sie wyrobem pieknie zdobionych naczyn, tak i stylowo wietnamskich jak i stylowo europejskich.Mozna zobaczyc jak przebiegaja prace, od tworzenia naczynia do jego zdobienia.Za niewielka cene mozna tez nabyc kilka talerzykow czy miseczek...

 

Tagi: wietnam
06:31, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Komentarze (1) »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10