Karolina Lukaszewicz

Utwórz swoją wizytówkę
piątek, 04 maja 2012
2011/2012

Dziś zbiegły mi  się wszystkie myśli z ostatniego roku, niestety przyszły tylko te negatywne. Chodź często tak nie mam to w końcu miały prawo przyjść bo w przeciągu ostatniego roku nie było tak cudownie jak ostatnimi laty. I nie pisze tego dlatego, żeby się wyżalić, ale po to, żaby uświadomić wszystkim, że nie tylko “My” mamy złe dni, tygodnie, a czasem nawet troszkę pechowe lata.
Chociaż ja ostatni rok nie uważam za pechowy, bo wydarzyło się w nim wiele cudownych rzeczy to muszę przyznać, że dał mi “lekko” po dupie... I dziś zeszły mi się te wszystkie myśli... okradziona z aparatu wartego jak dla mnie bardzo wiele, dokumentów, kasy itd., przebywająca długi czas w środowisku nie koniecznie dobrze dla mnie wpływającym, wręcz powiedziałabym dołującym, użerać się musiałam czasem z głupotą i bezsilnością- co jest na pewno wykańczające. W tym roku zawiodłam się nie raz  na osobach, o których myślałam, że mogę liczyć- jak się okazało chyba zdrowiej nie wierzyć w takie przeświadczenia, bo można bardzo odchorować. 
Co najgorsze wszystko to się zbiegało, nie przychodziło jedno po drugim, kiedy “już o czymś zapomniałam”, tylko jedno mieszało się  z drugim. Chyba każdy zna to uczucie, kiedy kilka problemów uderza na nas z dnia na dzień? Ledwo  co ogarnęłam się z “ciężkich wspomnień “ ostatnich miesięcy, zachorowała moja sunia- umierała mi na rękach przez 4 godziny. Z październikiem przyszły studia- jedno wielkie rozczarowanie- ale na polskich uczelniach to nie nowość- więc to pomijam. Ze studiami przyszedł czas wolny, który trzeba było wykorzystać na pracę, i tu kolejny raz się przekonałam, że nie warto się angażować, wczuwać itp... bo albo Ci nie zapłacą albo będziesz musiał zdzierać nerwy za kilka marnych złotych...
Podkreślę to jeszcze raz, nie pisze tego w formie żalu, ani po to, żeby zaraz usłyszeć “ciesz się, że nie jesteś chora, nie miałaś wypadku itd.” bo  doskonale wiem, o tym, że nie jest to jakaś tragedia życiowa... ale chciałam zwrócić uwagę, na to, że często sobie tak myślimy “stało się to i to złego, tu mnie ktoś zawiódł, tam oszukał” tylko mnie to dotyka, nie jest tak? Generalnie jak się dzieje coś w naszym życiu nie po naszej drodze, to mamy wrażenie, że tylko w naszym życiu się tak źle dzieje, prawda? Nie dopuszczajmy do siebie takich myśli, im dłużej będziemy sądzić, że za dużo złych rzeczy nas dotyka, że spotykają nas same problemy, tym częściej niestety będzie to do nas przychodziło...słyszeliście o prawie przyciągania, to właśnie tak działa.
Dlatego ja z tymi dzisiejszymi złymi myślami usiadłam, puściłam im muzykę.... 

 




....kolejną



....i kazałam im się zamknąć! Siedziałam i myślałam, o tym co mnie spotkało dobrego w ostatnim roku, a potem wybaczyłam wszystkim tym, na których się zawiodłam, wybaczyłam tym, wszystkim tym którzy swoim cynizmem zaszli mi za skórę, którzy nie zapłacili mi za moją pracę...
Wszystko to, aby zapomnieć, o wszystkim tym negatywnym co mnie spotkało ....i już nigdy nie mieć poczucia tego, że ostatni rok był kiepski... bo zrozumcie, nawet jak był najgorszy to można skierować myśli na inny pozytywny tor...a gdy już myślisz pozytywnie to wszystko co pozytywne zaczyna do Ciebie lgnąć, bo ....myśli stają się rzeczami... I pomyślcie sobie, że dziś jest początek Waszego nowego życia.


poniedziałek, 20 czerwca 2011
Jaraj się Polską -II etap! jeee!

Więc zakwalifikowałam się do II etapu "Czy jarasz się Polską?" info tutaj

Zadaniem konkursowym było napisanie opowiadania-wyprawa do supermarketu, posłuchajcie o mojej wyprawie...

 

Loonly Palmet przedstawia z cyklu “ Hipermarketowe peregrynacje” cz. I -“W 365 półek dookoła Tesko”.


Dwie jakby płyty litosfery, a może to jakby płyty drzwi o imieniu Tesko, swoja droga kto nadaje imię drzwiom, ścierały się...Do siebie i od siebie i do siebie znów, ale widziałam na filmach jak wielcy podróżnicy nie raz pokonują takie przeciwności losu. Żadna z płyt czy to Afrykańska czy Indoaustralijska (chociaż jesteśmy na planecie co nazywa sie Tesko, nie znana Wam? Mi tez.. jeszcze nie) mnie nie przygniotła. Dodało mi to otuchy i uwierzyłam w swoje siły. Świat który okazał sie moim ślepiom powalił mnie na wózek- co to się nazywa towarowy...takie środka lokomocji nigdy nie używałam i co prawda nie mam na niego prawa jazdy, ale szaleć na wakacjach należy beztrosko.

Bulgotały niczym lawą, żarły niczym gorącą lawą...wulkany... kratery ich małe ale z groźnym napisem “Miliony bakterii zginą”...a nazwa wulkanu? Domestos, obleciały mnie ciarki po plecach..a właściwie to chyba popiół wulkaniczny zeżarł mi moją nową ultranowoczesna goratexowo-membranow kurtałkę, która miała być odporna na wszystko. No cóż jak przeżyję tą wyprawę to oddam do reklamacji. Z wyżyn bezpieczniej było się przenieść w depresję, tu przynajmniej wicher mnie nie zwieje,a wichry tu panują, takie wielkie, białe, co są na górze robią wiatr, widział ktokolwiek coś takiego kiedyś? Toż to sama Michałowa ręce z niewiedzy rozkłada... ale co do tej depresji to, okazało się, że nie największą depresją polaków jest polski rząd, a ceny co to panują na tej planecie. Przecież z tej depresji to zaraz jakiś rów oceaniczny wyrośnie, albo co najmniej do Chińczyków sie dokopiemy...ach nie ma co tłumaczyć, przecież to jednak z rządem musi być związane.

Nie dość, że idę po wypastowanym lodowcu, to jeszcze muszę omijać napierające fałdy ziemi.. .oh nie to fałdy ludzkie, jeszcze gorzej. Jak sobie poradzić w tak tragicznej sytuacji nawet Pan Jacek Pałkiewicz nie napisał w żadnym podręczniku, a może nie doczytałam? Otwieram i kartkuję... Jakiś nieznajomy w dziwnym języku ale nawet zrozumiałym pyta :”Kur... co..ty..ku...książkę czytasz...kur...” myślę sobie o jaką kurę chodzi i znikam z tego bagna, bo może jakąś grypą się zarażę od owej kury, albo jeszcze mnie te bagno wciągnie. Patrzy się na mnie Turek, choć jest śmietankowy i cały biały, to Turek, hmmm a potem Kubuś, ten z kolei pomarańczowy. Hmm I czekoladowy Grzesiek hmm...przecież to raj dla kobiet! Krzyczę... i zostaję, bo ja to na wakacjach szukam męża, a nie przygód:)

 



fot. przystojny Pan fotograf z castingu Otowakacje.pl :) haha -tak się bawiliśmy:)

środa, 02 marca 2011
To nie są żarty!

Dobra, powoli wracam do Polski, powoli znaczy któregoś kwietnia tam dotrę. Do tego czasu chyba nic nie napiszę, tymczasem tutaj są zdjęcia z wędrówki po Albanii.

Dobra, a teraz bez śmiechu mi tutaj... szukam pracy w Trójmieście:)

Wszystkie oferty proszę na maila!

sobota, 27 marca 2010
What Do You Do With A Drunken Sailor, łoohhooo przechyły i przechyły i Etiuda Rewolucyjna -Chopina:)

I chociaż tej ostatniej ogóle nie znam ( mam nadzieje, że Szanowna Komisja POT-nie czyta mego bloga:) to postanowiłam spróbować...i wsiąść udział w konkursie Polskiej Organizacji Turystycznej na nabór załogi na rejs promocyjny Żaglowcem "Fryderyk Chopin":) Oto tak prezentuję się w pierwszym etapie:)

 

 

i chociaż żeglarstwo znam tylko z szant, książek( Zwiarowaaaanaaa łódka-Farleya Mowata:) i opowiadań to i tak próbuje  bo...

bo tak jak wyżej wszystko i bo...

świat jest taki fajny i trzeba go poznawać,

ludzie są tacy fajni i trzeba ich poznawać

i bo Polskę też jest fajnie komuś pokazać:)

Co Wy na to?:)

 

ps. jutro, ew. pojutrze slajdshow dzisiejszego wypadu z zamku w Malborku:)

środa, 11 listopada 2009
Curriculum
         Vitae KAROLINA
                  ŁUKASZEWICZ


 


Dane personalne:
 

Data i miejsce urodzenia: 01.07.1988r. Resko
Telefon: 0695741425
E-mail: lukaszewicz.karolina@wp.pl

 


Wykształcenie :

Wyższa Szkoła Turystyki i Hotelarstwa w Gdańsku-studia dzienne (2007-2010); praca licencjacka "Perła Indochin- analiza atrakcyjności turystycznej Wietnamu"
Liceum Ogólnokształcące Zespołu Szkół im. T. Kościuszki (2004-2007)

Kursy:

Kurs pilota wycieczek-Akademia Wychowania Fizycznego w Gdańsku  (2008-2009)
Kurs Drużynowych przy hufcu Szczecin. (2005)
Kursy pierwszej pomocy przy Land Rover Club Poland (raz do roku 2007--2009)


Doświadczenie oraz praktyki:

 

European Voluntary Service- wolonatariuszka na misji w Tiranie- sierpień 2010- marzec 2011
Laureatka konkursu Polskiej Organizacji Turystycznej na nabór załogi na żaglowiec Fryderyk Chopin oraz promocję Polski za granicą- 2010 (działanie 6.3 POIG)  

Wolontariuszka przy organizacji Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów- Kolosy 2010


Praktyka w Biurze Podróży Rainbowtours- grudzień 2009/styczeń 2010

Praktyka w Agencji Infobrokeringowej "Infobrokering"- listopad 2009/styczeń 2010

Land Rover Club Poland- Rumunia 2009 tłumacz języka angielskiego dla klientów z Danii (miesięczny pobyt w górach)
Land Rover Club Poland- tłumacz oraz sędzia  na  XXI-XXVIII (2006-2009) edycji  "Pomerani - edycja pomorskich wędrówek na orientację"
Drużynowa Starszoharcerskiej drużyny nr 1 w Łobzie (11.2005-01.2007r.)
Wolontariat  przy Liceum Ogólnokształcącym w Łobzie (2004-2007).      

Umiejętności:

Umiejętność dobrej komunikacji, otwartość, sumienność, zaradność, umiejętność organizowania pracy.
Obsługa komputera- MS Office (Word, Excel)
Prawo jazdy- kat.B od 2007r.      

Znajomość języków obcych:

angielski B2/C1- znajomość w mowie i piśmie
hiszpański- A2 znajomość w mowie i piśmie



Zainteresowania, hobby:

Podróże(m.in. Wietnam, Kambodża, Laos, Tajlandia (miesięczna indywidualna podróż), Rumunia (dwie ponadmiesięczne wyprawy off road), Kaukaz), Sopot-Praga stopem, Albania (8 miesięcy) pilotaż wycieczek, literatura turystyczno-podróżnicza, fotografia

Więcej o mnie:

mój blog : www.peregrynacje.blox.pl
moja galeria zdjęć:
http://picasaweb.google.pl/karolinasame

http://picasaweb.google.pl/lukaszewiczkarolinajoanna






Tagi: CV
20:30, karolinajoanna88 , Karolina Łukaszewicz
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lipca 2007

Karolina Łukaszewicz

ur.01.07.1988

zm.Łobez

obecnie: 9 miesiecy w Tiranie- praca z romskimi dziecmi w osrodku misyjnym.

kontakt:

lukaszewicz.karolina@wp.pl

Uwaga! Kopiowanie bez zgody autora zabronione, kto nie wierzy niech poczyta Ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)

eioba

 

Lubię czytać