Karolina Lukaszewicz

Utwórz swoją wizytówkę
sobota, 26 grudnia 2009
Migawki z wojny w Wietnamie. Oczami pisarzy...

"Rzeczy, które nieśli, zależały w pewnym stopniu od przesądów.Porucznik Cross niósł swój kamyczek szczęścia.Dave Jensen niósł kocią łapkę.Norman Bowker-wydawałoby się, że bardzo delikatny-niósł kciuk, który dostał kiedyś w prezencie od  Mitchella Sandersa.Kciuk był ciemnobrązowy, gumowaty w dotyku, ważył najwyżej 4 uncje.Odcięty został trupowi Wietkongu, chłopcu w wieku piętnastu lub szesnastu lat.Znaleźli go na dnie rowu melioracyjnego, brzydko poparzonego, z muchami w ustach i oczach.Chłopiec miał na sobie czarne szorty i sandały.W chwili śmierci niósł woreczek ryżu, strzelbę i trzy magazynki amunicji"1


 Zdjęcie plakatu z muzeum wojny w Sajgonie.Plakat angielskiego artysty  Luzovierky Eadre przedstawiaja bohatera wojny Nguyen Van Troi oraz dziewczynkę z obrażeniami  od bomb z napalmem.



1"Krzycz kiedy milczą anioły" Tim O'brien;Wyd. G+J;Warszawa 2008,s.19.

19:19, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 listopada 2007
Nha Trang-plazowanie,nurkowanie

  Dokładnie tak jak w tytule... tak było w Nha Trang ...

 

 

 

 

 

bananowe wafle od nadmorskiej sprzedawczynii..

 

 

pierwsze zejście w głębiny...

 wiem, że nie ostatnie...:)

 

 dbiliśmy do brzegu jednej z wysp...

 

 

pho soup, tradycyjna wietnamska zupa, moja codzienność:)

 

 

 

 

 

 

22:33, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Komentarze (2) »
środa, 05 września 2007
Marble village

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

20:47, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 sierpnia 2007
Hoi An i ruiny krolestwa Champow

Podroz z Hue do Hoi An zleciala mi bardzo szybko,  powodem tego byla siedzaca wietnamka, ktorej buzia sie nie zamykala:) Opowiadala wiele o sobie, o tym, ze ma tylko jeden dzien w tygodniu na odwiedzenie rodziny, ze pracuje po to, aby jej siostra miala pieniadze na szkole, o trudach zycia w Wietnamie.

Droga z Hue do Hoi An jest naprawde piekna, mijamy gory porosniete lasem, pola ryzowe, pasterzy ze swoim bydlem na polach, kolorowe wioski, a przy nich bawiace sie dzieci.

 

Od samego poczatku miasteczko bardzo mi sie podoba, klimatyczne, spokojne, polozone blisko morza. Po szybkim zrzuceniu plecakow, wyruszamy na nocny spacer. Wszystko jest kolorowo podswietlone, restauracje, lodki, sklepiki z lampionami. Mozna spacerowac waskimi uliczkami, czy ogladac zachod slonca z kilku mostkow.

 

 

 

 

 

Miasteczko slynie z produkcji odziezy, kazdy moze sobie tutaj zaprojektowac i uszyc co tylko wymarzy za stosunkowo niska cene.

Jakies 30km od miasta,  w miejscu otoczonym wzgorzami i lasem, znajduja sie  ruiny miasta dawnej cywilizacji Champow- My Son. Chce je zobaczyc, zanim jeszcze  przybeda setki turystow, dlatego wybieram sie tam o 5.00 rano. Budowle te nazwane sa malym Angkor Wat - do niektorych mozna wejsc i poczuc sie jak w piramidzie, a na niektorych mozna jeszcze zobaczyc rzezby przedstawiajace Shive.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiele z tych ruin zostalo zniszczone przez amerykanskie bombardowania.

 

Po powrocie  ide powalesac sie po miescie. Idac dluzszy czas pewna droga, zaczynam rozumiec, ze prowadzi ona na plaze, a to dlatego, ze co raz ktos proponuje motobajka na plaze /skutery, motobajki to glowny transport w Wietnamie,  pelnia role tanich taksowek/.

Postanawiam isc sama, 5 km to nie duzo..przynajmniej tak mi sie wydawalo na poczatku, bowiem podkoniec moze 3-ego km, postanawiam wziasc jakis transport, na co zreszta nie musze czekac bo w tej samej chwili zatrzymuje mi sie wietnamczyk z dzieciakami jadacymi nad morze i pyta czy nie podwiezc. Tak trafiam nad morze, ktore jest bardzo czyste, a plaza  prawie bezludna. Pisze prawie bo na niej zaczepia mnie 2 wietnamskich studentow, ktorzy bardzo chca poprawic swoj angielski, tyle ze moj tez nie jest dobry, wiec za wiele im pewnie nie pomoglam. Milo jest byc w obcym  kraju, nie znajac nikogo, a zarazem czuc, ze kazda z przechodacych osob moze zaraz byc twoja nowa znajomoscia/

 

 

Droga powrotna byla jeszcze ciekawsza, bowiem wracalam z chlopakiem z Argentyny jadac na rowerze. Dante nowy znajomy tez podrozuje po Wietnamie, Kambodzy, Tajlandii i  Laosie, tylko, ze w troche innej kolejnosci niz ja. W Hoi An postanawiamy jeszcze skoczyc do restauracji, aby wymienic sie info z dotychczasowej podrozy,  potem zwiedzamy troche miasto / m.in znajdujemy pomnik zrobione przez polska artystke/. Postanawiamy sie spotkac w Nha Trang.

 

20:51, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 sierpnia 2007
Start z Hanoi- Hue

Open ticket kupiony wiec zaczynam podroz. Z Hanoi mam wyruszyc o 18.30, co jednak na skutek awarii klimatyzacji troche sie przeciaga, ale tylko troszke, bo jakies z 2 h. Trzeba przyznac, ze podroze po Wietnamnie ucza czlowieka stoickiego spokoju i opanowania, tutaj zycie toczy sie spokojnie, bez pospiechu, na wszystko znajdzie sie czas, calkiem inaczej niz w Europie.

w Hue jestesmy o 9.00, jednak nie zamierzam  zostac tu dluzej niz kilka godzin. Dla mnie jest to malo ciekawe, troche rozwlekle i nijakie miasteczko. Jedynie warta obejrzenia jest cytadela i Stary Palac Krolewski. Z powodu braku czasu i upalu, Hue zwiedzam riksza... i chyba tylko riksze dodam do atrakcji jakie mnie tam spotkaly.... no chyba, ze do atrakcji mozna dodac toalete przy restauracji, czyli sam otwor w podlodze:)

 

 

 

Tagi: Hue wietnam
19:19, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 lipca 2007
Backpackers

Zaczynam objazdowke.Trasa: Hanoi- Hue-Hoi An- Nha Trang- Sajgon- Phom Penh- Siem Reap- Bangkok- Vientiane- Van Vieg- Luang Prabang - Vientiane- Hanoi. To tylko glowne miejscowosci jakie mam zamiar odwiedzic, o reszcie niespodzianek na trasie nie wiem:) Powrót najwcześniej za 3-4tyg.-tzn, jak kasy będzie brakować!

pozdrowka, wakacji pelnych przygod


 

14:39, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 lipca 2007
Tam Coc

Pewnego razu, po dlugiej, goracej podrozy docieram do... no wlasnie do miejsca ludzaca podobnego do Ha Long...  pelnego......gor i wody...

...gor i tajemniczych swiatyn...

...i chlopcow strzegacych swiatyn, albo swiatyn strzegacych chlopcow...

 

a to pewnie swiete kwiatki...

...a w jednej ze swiatyn...

taki posag, pewnie bardzo grozny, to nie dotykalam...

 talerzo- dzwonki to juz inna sprawa... musialam sprawdzic jak dzialaja...

....o pan pasterz

...ja tez! ja tez!...


...i jak na tym siedziec...?

...wio! wio!  aaa nie tak szybko, lece...(panikowali tylko Ci z tylu:)

bardzo przydatna roslinka, paleczki zrobione z niej, zmnieniaja kolor, pod wplywem  trucizny w jedzeniu... koniecznie musze takie miec, nigdy nic nie wiadomo...

... ktora lodka bedzie moja?

... inny swiat

 a to wlascicielka  hmmm ...lodki...

pod takimi jaskiniami plywalismy...

...takie widoki miajalismy...

...taki upal, koniecznie zmoczmy te kapelusze!

...jaskinne sklepy...

... i juz jestesmy w srodku...

...jeszcze tylko 2 ruchy wioslem...

...i juz na zewnatrz... dzien dobry pani!

pod takimi drzewami tez plywalismy...gdzie te weze?

ooo malpka...nie to tylko dziecko...

...taka duza skala, ze sie na zdjeciu nie zmiescila...

...taki widok moglabym miec z okna...

czemu by nie poplywac? ...ej, a czemu tylko ja ?

zalujcie...jaki mul, jakie fajne glony...widziec wode, a nie wejsc do niej-grzech

...powiosluje troszke, wszak ktos musi...

wiosluje, wiosuje... a jak dowiosluje to sie odezwe...

 

15:38, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 lipca 2007
Hanoi-miasto w delcie rzeki Czerwonej.

Hanoi to moja baza, pomijajac wszystkie wypady i podroz przez Wietnam-Kambodze-Tajlandie-Laos /start ok.28 lipca/ to wlasnie w stolicy spedzam czas.

 Spacer uliczkami...  krolestwo skuterow...

riksz takze...

slicznotek...

i splatanych drzew...

 i handlarek paczkow...

mnichow podrozujacych autobusem...

Pierwszy Uniwersytet - Swiatynia Literatury

tutaj moglabym studiowac...

wszechobecna religia...

 

w jednym z muzeow...

apteczka pierwszej pomocy z czasow wojny...

 

 troche pagod - One Pillar Pagoda.

 

 

Pagoda den Quan Thanh.

Ladies Pagoda.

 

 

18:14, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 lipca 2007
Zatoka Ha long - wyspa Cat Ba

Ciemne niebo, pada deszcz, siedze sama  na gornym pokladzie lodki i podziwiam... wokol zielonkawa zatoka z ktorej wylaniaja sie ogromne skaly-wyspy.Z dala widac tylko przymglone zarysy, lagodne, spokojne-z bliska ogrome, porosniete i dzikie. Sceneria przypominajaca film fantasy...bo trudno uwierzyc, ze taki cud mogla stworzyc Matka Ziemia.

Chociaz po Ha long'u plywa codziennie kilkaset  barek,  tak naprawde jest on jeszcze nie poznany, nie odkryty - setki dzikich wysp wokolo, setki ukrytych jaskin...i niech tak zostanie.

 

 

Przy jednaj z wysp, jest  udostepniona "jaskinia" do zwiedzania, odkryta ok 10 lat temu przez rybaka, obecnie przerobiona na atrakcje turystyczna-  wyrownane podloze, schody, kolorowe podswietlenia, a nawet sztuczne!!! zrodla. To nie dla mnie.

Na wyspie Cat Ba mozna spedzic noc. Od przystani do miasteczka trzeba dojechac busem, po drodze piekne, dzikie, spiewajace lasy, polki skalne i opadajace skaly.

Na Cat Ba deszcz to codziennosc, dlatego juz w pierwszej godzinie jestesmy przemoczeni /ja, Rudy-brat, Pawel-kuzyn; rodzice-restauracja/. Zwiedzanie a chlopakami jest bardzo trudne, sami nie wiedza czego chca-  chodzic, zwiedzac nie chca i puscic mnie samej tez nie chca!

Sila wycigam ich na plaze, zatloczona plaze, bo pada i nie ma slonca a to raj dla tubylcow. Oddalamy sie w troche mniej uczeszczane miejsce, dokladnie droge, idac nia- po lewej stronie mamy zatoke, a po prawiej gory. Zanosi sie na burze, grzmi, wiatr i fale wzmocniaja sie. Wracamy, bo potem moze byc ciezko...10 minut pozniej blyska, grzmi, robi sie ciemno, pada ciezki deszcz i tak juz do rana dnia nastepnego.

Dotarcie do wyzej polozonego hotelu sprawia nam trudnosci, ulica przemienia sie w rzeke, rwacy prad zabiera wszystko ze soba /zwlaszcza klapki turystow/, ulewa jest tak poterzna, ze prawie nic nie widac.

W nocy blyskawice uderzaja w gory, jest tak glosno, ze wszyscy sie budza w pierwszej chwili nie wiedzac co sie dzieje, niesamowity nastroj.

 

Poranny las to cos niesamowitego, caly paruje i spiewa, jest goracy, mokry i trudno dostepny.

 

Zatoke warto zobaczyc jak najszybciej, juz teraz, natychmiast, bowiem jej wody sa mocno zanieczyszczone przez smieci, odpadki, oleje itd., a co bedzie za kilka lat... wpisana na liste UNESCO, bo piekna, tajemnicza...za kilka lat -wypisana? bo brudna, brzydka?  

17:45, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Komentarze (3) »
Silk village /Jedwabna wioska/

Polozona jakies 15km od Hanoi, mala wioska zwana Jedwabna, mozna powiedziec  jest kopia wioski ceramicznej...waskie uliczki, sklepy, spokoj, cisza..i gdyby nie  roznica  w tym co lezy na sklepowych polkach czlowiek moglby je pomylic.

Do wioski wybralismy sie w b.upalny dzien, nikt nie pracowal, nikt nie mial sily...tylko gdy przechodzilismy obok sklepow-straganow nastepowalo lekkie poruszenie ze strony handlarek. Co do zakupow to polecam szle, szalki, ladne, duzy wybor i nie drogie ok. 3 dolarow... ach i jeszcze satynowe sukieneczki-pizamki.

...wymarle ulice  podczas upalow...

...wioskowe zakupy, szale, szalki, pidzamki, szlafroczki... zapas na 3 lata:) 

 maszyny uzywane do wyrobu jedwabiu...

...jak w kazdym osiedlu/wiosce/ miescie (czyt. wszedzie gdzie jest troche miejsca) swiatynia, niestety byla zamknieta...

Wioske polecam osobom szukajacym chodz troche spokoju posrod szybkiech ulic Wietnamu.Mozna troche pobladzic uliczkami, wypic sok w lokalnej knajpce, a przede wszystkim cieszyc sie /umownie/ cisza. 

 P.S.   ...i nie wybierac sie w upaly!!! bo nie tylko my padamy, tubylcy tez padaja:) .... i przykladem bialych tez nic nie robia...:)

 

15:57, karolinajoanna88 , Wietnam
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2