Karolina Lukaszewicz

Utwórz swoją wizytówkę
środa, 03 listopada 2010
Fatum nad STS Fryderyk Chopin

To było na Kanale Kilońskim, wpłynęliśmy na niego jakoś około 4 tej nad ranem, po obu jego stronach, wśród zieleni od czasu do czasu stały domy, mijaliśmy przystanie dla promów i pływające kaczki.. czasem trzeba było przepłynąć pod mostem...już z daleka most wydawał się zbyt niski na nasze ponad 30 metrowe maszty, gdy zbliżaliśmy się do niego, wydawało się, że się nie zmieścimy i zahaczymy...to byłby koniec.

Do dziś pamiętam jak na szkoleniu przed rejsowym Pierwszy Oficer wspominał, ze o tym to tylko mówimy teoretycznie, Chopinowi się to nie przydarzy to dzielny żaglowiec. To było o bezpieczeństwie, aby nas nastraszyć, a właściwie po to abyśmy sobie zdali sprawę po co jest dyscyplina na statku... wspominał o zatopionej Concordii i połamanych masztach Pogorii...

Niestety a właściwie stety, na naszym rejsie 4 miesiące temu nic takiego się nie przydarzyło, ale 29.10.2010 Fryderyk Chopin w swoim kolejnym rejsie stracił foka i grota... gdybym nie znalazła się na STS F. Chopin, nie zwróciłabym uwagi, że jakaś łódka nie ma „dwóch patyków co na nich jakieś szmaty wiszą”... ale obecnie STS F. Chopin, to kawałek, co prawda malutki, ale kawałek moich wspomnień...

* prezentacje zrobiłam odrazu po powrocie z rejsu, ale doczekała się światła dziennego dopiero teraz.

niedziela, 15 sierpnia 2010
Christiania...królestwo wolności

Robisz krok przez bramę i świat nagle się zmienia z spokojnej, czystej  ułożonej Danii wkraczasz w świat kojarzący się z Woodstockiem lub z dzielnicami biedy w Nowym Yorku. Ukazują się kolorowe ściany, na nich malowidła, grafitti, pod ścianami stoliki, metalowe beczki w których podczas zimy pali się ogień, krzesełka, tabliczki, wywieszki, wokół tego wszystkiego ludzie -hippisi, ludzie-turyści, ludzie-policja...tak na pierwszy rzut oka wygląda Christiania Wolna dzielnica Kopenhagi. Świat tam wydaje się wesoły i beztroski, ale powiewa też grozą i tajemnicą, a na ulicy Pusher Street zapachem marihuany.

*

Początki Christianii to rok 1971 gdy na teren opuszczonych koszar, sprowadzają się squotersi i hippisi , wprowadzają także swój kodeks postępowania: brak samochodów, ciężkich narkotyków oraz kradzieży. Obecnie przy liczbie mieszkańców 800-900 utrzymanie takich reguł jest nie możliwe, zatem duński rząd i policja dąży do przekształcenia Christianii, lub chociaż eliminacji handlu narkotykowego. Oczywiście zdania co do tej decyzji są podzielone, bo jednym z argumentów na pozostawieniu Christianii w takiej formie jakiej jest, jest to, że przyciąga rzesze turystów.

Gdy wchodzisz do Christianii przede wszystkim widzisz ogromne rysunki przekreślonego aparatu- No photo, to jedna z zasad chcesz zobaczyć jak żyjemy? Okey, ale nie rób nam zdjęć-więc ja nie robiłam.

Następnie co widzisz? Czerwień i żółć, bo żółte koła na czerwonym tle to flaga Wolnego Miasta. Ponoć pierwsi osadnicy w wojskowych koszarach znaleźli dużo farby właśnie w takich kolorach...zatem odpowiednio ją wykorzystali.

Póżniej twoim oczom ukazują się ludzie, kolorowi, czasem brudni, pijani, cieszący się, przy swoich domach,  czy z psem na spacerze, a czasem pouczający turystów, że tu w Chrstianii puszek po piwie się nie zgniata, bo to jeszcze można sprzedać, to jeszcze jest towar, cenna rzecz.... I chociaż za dnia przez tą dzielnicę przewijają się  także "normalni" ludzie to jakoś trudno zwrócić na nich uwagę...chociaż  na tle Christianii wyglądają jak z innej galaktyki.

*grafika google.pl

 

środa, 11 sierpnia 2010
Visby skarb ukryty w środku morza bałtyckiego... a Chopin tam dotarł

Visby nie był portem planowanym, zawineliśmy do niego z nadmiaru czasu i może dlatego najbardziej mnie urzekł. Mały porcik z keją do 200m. Małe miasteczko położone na szwedzkiej Gotlandii ujmuje zanim noga postanie na ziemi. Z daleka widać drobne kolorowe domki, w których szybach odbijają się promienie zachodzącego słońca, jeśli dobrze się przypatrzyć widać też ruiny średniowiecznego kościoła- zresztą nie jednego i nie jedne ruiny. O czasach średniowiecznych przypomina „Ring Wall” czyli prawie trzy i półkilometrowy mur otaczajacy prawieczną osadę. Zatem miasto sprawia wrażenie jakby czas zatrzymał się w miejscu kilka wieków temu.

Widok z portu na miasteczko.

Chopin w przy keji w Visby.

Dawne zapiski głoszą, że Waldemar Atterdag- Król duński zdobył to oto bogate w tamtych czasach miasteczko, dzięki córce Króla Visby. To ona zakochana w wodzu duńskim otworzyła nocą bramy miasta... za co została spalona … i tak do dziś, co roku mieszkańcy Visby podczas tygodnia średniowiecza- osądzają młodą zakochaną zdrajczynię.

Ruiny kościoła...właśnie jakiego? tyle ich tam jest...

Te hanzatyckie* miasto od 1995r. jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, a jego znakiem rozpoznawczym jest baran- znajduje się nie tylko w herbie, ale jego wizerunek można spotkać od flag, po posażki stojące na ulicy.

Visby to takie miasteczko przez nie których określane- ostoją na starość, bardzo spokojne i napawające odprężeniem, można iść brukowana uliczka i nikogo nie spotkać...chodź jest taki czas, że całe ożywa – w sierpniu gdy trwa Medeltidsveckan- tydzień średniowiecza.

więcej zdjęć z rejsu i Visby

*Miasta hanzatyckie, hanza, czy Związek Hanzatycki- to po prostu średniowieczny związek miast północnej Europy.Miasta takie jak m.in. Rostock, Hamburg, Gdańsk, Szczecin, Ryga, Kalingrad popierały się wzajemnie pod względem ekonomicznym, zatem utrudniały rozwój innym miastom, które do hanzy nie należały.

wtorek, 10 sierpnia 2010
Cyrk, który dla mnie wcale nie był śmieszny!

Dziś będzie o sytuacji, która może spotkać każdego, a zwłaszcza tych którzy od czasu do czasu opuszczają swój dom. Zdarzyła się ona gdy byłam na rejsie z POT-em.

Byliśmy w Arhus, takie miasto w Danii, czekałam na nie -bo nasłuchałam się, że śliczne, przytulne itd.itd.... miasteczko- dziś nienawidzę tego miasta-chodź one winne wcale temu nie jest.

Załogą byliśmy na wieczornym grillu nie opodal cyrku Benneweis, i to właśnie tam poznaliśmy polaków pracujących w tym cyrku i to od nich dostaliśmy wejściówki na spektakl. Trochę to dziwiło, była nas duża grupa, a cyrk bardzo drogi- na 7 osób bilety kosztowały ok 1200 koron, czyli jakieś 600zł.

Poszliśmy, oglądaliśmy, było nas kilkoro, nikt przed nami i za nami nie siedział...aparat miałam pomiędzy nogami w torbie... jak duński policjant przypuszczał- spod trybun ukradła go obsługa cyrku, która kradzieży nie wymyśliła sobie w momencie spektaklu, ale o wiele wcześniej.

W momencie gdy poczułam, że moja torba jest lżejsza o jakiś 1kg łzy napłynęły mi do oczu, i przypomniałam sobie moment podczas przerwy, gdy chciałyśmy wyjść z dziewczynami, a obsługa cyrku tak umilnie namawiała- abyśmy zostały... bo będzie teraz największe show. Zostałam i show miałam. Straciłam aparat Nikon D40x Numer seryjny 6150232. i chodź może nie był on najlepszy, to przeżył ze mną wiele, straciłam obiektyw Sigma 18-250mm F 3.5-6.3. DC OS HSM Numer seryjny 10645178.- ten kupiony specjalnie na ten wyjazd... 2,5tys. zł za sam obiektyw,które poszło się... zostały wspomnienia po ciężkich godzinach pracy spędzonych, aby na niego zarobić.

Oczywiście nie chce tu nikogo osądzać, ale ja od polaków za granicą, szczególnie obdarowujących innych- będę się trzymała z daleka. I można mnie obwiniać, że jestem nie sprawiedliwa, że w Danii też są złodzieje...ale i tak na dzień dzisiejszy zostanę przy swoim.

 Oczywiście nie obyło się bez łez, pocieszeń, prób pomocy, a także znalezienia ziarnka zalet, że stało się to właśnie w tym momencie i takim miejscu. ..

… bo po pierwsze nie byłam sama, ale z ludźmi którym mogłam zaufać, a oni starali się jak mogli aby mi pomóc, pocieszyć, znieczulić itd.

...bo oczywiście wraz z aparatem zginęły mi dokumenty, ale na szczęście nie paszport, więc mogłam kontynuować spokojnie rejs. Zdążyłam także zablokować kartę płatniczą.

… bo na szczęście miałam trochę zgranych zdjęć z rejsu, więc jest jakaś pamiątka.

… bo na szczęście nie stało się to ani gdzieś w afrykańskiej puszczy, ani w kanionie Kolorado, bo wtedy zaryczałabym się na śmierć, że nie mam czym robić zdjęć.

… bo to kolejna lekcja życia, która powinna uświadomić, że nie powinno się przywiązywać do rzeczy materialnych.

…i oczywiście nauczka, że rzeczy cenne nie trzyma się tylko blisko siebie i „na oku”, ale trzyma się ja cały czas przy ciele.

… bo w każdej sytuacji, nawet dla nas nie dobrej, trzeba znaleźć coś co jest w niej pozytywnego, wtedy życie jest łatwiejsze;)

 

A teraz pamiątka po moim aparacie

Fot.Kuba

 

A co zrobić, gdy już zostaniemy okradzeni?

- zablokować karty płatnicze,

-powiadamiamy policję i bierzemy od nich zaświadczenie o zdarzeniu-potzrebne m.in. do wyrobienia paszportu, do ubezpieczenia itd.

-jeżeli jesteśmy za granicą, a straciliśmy paszport to zgłaszamy się do ambasady, i tu uwaga:

                - przed wyjazdem dobrze mieć ksera paszportu w różnych miejscach, oraz skan na poczcie, wtedy o wiele szybciej uzyskamy paszport tymczaswy, na którego podstawie będziemy mogli wrócić do kraju,

               -zanim wybierzemy się do ambasady, idźmy po drodze do fotografa po zdjęcia, bez zdjęć nie mamy po co iść do ambasady

              -jeżeli w danym kraju nie ma polskiej placówki zgłaszamy się do placówki dowolnego państwa, ale będącego członkiem UE,

 

-pamiętajmy o zastrzeżeniu dokumentów tożsamości czyli dowód osobisty (może to zrobić placówka, która wydała dokument, ale  także można zastrzec go w banku- po co i jak to zrobić przeczytaj tutaj www.dokumentyzastrzezone.pl/ , prawo jazdy ( te jest anulowane w momencie wyrobienia nowego-bezsens)

-jeżeli straciliśmy sprzęt elektroniczny, -zgłosić fakt policji, z pisemnym podaniem o wpisanie do bazy danych sprzętu skradzionego- podajemy wszystkie oznaczenia, numery seryjne itd., a także wpisania go do internetowych baz sprzętu skradzionego jak np. ta tutaj sssf.art.pl

poniedziałek, 09 sierpnia 2010
From wreck to world-class

 

Zazwyczaj kiedy słyszy się muzeum Wazy, pierwsze skojarzenie... o nie ale nuda muzeum Jana III Wazy, albo inaczej....muzeum waz i wazonów.

A tymczasem muzeum Vazy w Sztokholmie jest jednym z najpopularniejszych muzeów na świecie, na dodatek jest to obiekt w którym znajduje się jedyny zachowany ( w 95%) okręt z XVII ....który miał zaatakować UWAGA!!...Polskę.

 Bitwa pod Oliwą za bardzo Szwedom nie wyszła i z tym chyba zgodzi się każdy...może byłoby inaczej gdyby potężny okręt Vasa budowany specjalnie na tą bitwę nie zatonął...

Wielki Vasa to 400 ludzi pracujących przy jego budowie, to 64 działa, to 1200ton i 15 minut dziewiczego rejsu...

...odnaleziony po 333 latach wydobyty i konserwowany przez 17 lat poprzez spryskiwanie glikolem polietylenowym oraz utrzymanie w muzeum odpowiedniej wilgotności.

Museum jest niezwykłe, bo oprócz widoku okrętu z XVIIw...jest 9 sal powiązanych tematycznie, są kościotrupy, są doskonale odtworzone twarze załogi ( nawet pot na czole widać), a sam budynek robi także wrażenie, bo jest on 3 piętrowy i z każdego piętra można podziwiać okręt, a po za tym możecie się tam dowiedzieć czemu i jak zatonoł Vasa.

Znaleziony filmik okręcie Vasa. 

wtorek, 20 lipca 2010
Zapiski z tajemnego dziennika pokładowego...

Dziś wydaje mi się to jakąś daleką przygodą, czasem mam wrażenie, że nie wydarzyło się to na prawdę i chodź wiem, że nie była to przygoda życia, to zdaje sobie sprawę, że powtórzyć ją będzie ciężko.

Długość 55m, z tego 10 m bukszpryt, szerokość 8,5m, wysokości 6m, i na takiej powierzchni 30-40 osób, a czasem nawet 51!!... bałam się tej ciasnoty, tego, że nie będzie się gdzie schować, ukryć, że będziemy sobie deptali po piętach... Wcześniej samotne podróże po Azji, małe grupy w Rumunii czy w Rosji, więc jak przeżyć taki ścisk?

...ale ścisku nie było...a może był, tylko nie było czasu żeby go odczuwać?

Gdy w mesie na posiłku nie stawiali się wszyscy, czuło się jakaś pustkę, jakąś niepotrzebną, niezagospodarowana przestrzeń, robiło się ciszej, spokojniej , ale sama nie wiem czy do końca na plus. Zatem zapraszam do oglądania i czytania jak wyglądało życie pierwszego turnusu na żaglowcu „Fryderyk Chopin".Oto najszybszy skrót naszego życia na pokładzie.

polerowanie kabestanów

leniuchowanie:)

weselenie sie:)

 

klarowanie żagli

 

 na rejach, co niektózi boso... boso bosman....

i wiele, wiele innych, ale to już na kolejnej stronie tejemnego dziennika pokładowego. 

Fryderyk Chopin płynie!

Zanim doczekacie się mojej relacji z pierwszego miesiaca na żaglowcu, zapraszam do śledzenia dalszej części kampanii. A teraz kilka filmików dla tych, któzy nie maja pojecia o czym pisze.

jak

tak nas szkolono w Warszawie

czwartek, 27 maja 2010
Chopin.Polska.The Course.

"Fryderyk Chopin to statek o oryginalnym ożaglowaniu typu bryg, ulubionym - w swoim czasie - przez piratów ze względu na osiąganie dużych szybkości. Ta szczególna konstrukcja zeszła z deski kreślarskiej najlepszego polskiego konstruktora żaglowców Zygmunta Chorenia i jest przedłużeniem eksperymentów w budownictwie okrętowym zapoczątkowanych przez Zygmunta Chorenia w końcu lat 70-tych projektem „Pogorii”. Fryderyk Chopin oddany do eksploatacji w roku 1992 zadebiutował wyścigiem przez Atlantyk w regatach Columbus i uplasował się na trzeciej pozycji. Od tego czasu spotyka się z innymi żaglowcami na Operacji Żagiel walcząc w regatach z najszybszymi żaglowcami świata. Wypróbowany też został w ekstremalnych warunkach opływając zimą 1999/2000 Amerykę Południową z groźnym Przylądkiem Horn"1

Miesiąc na takim żaglowcu? Brzmi świetnie i tak właśnie będzie, bo od 12.06.2010 do 19.09.2010 laureaci konkursu Polskiej Organizacji Turystycznej będą promować Polskę za granicą. Trasa pierwszego turnusu to Szczecin – Ystad-Malmo – Kopenhaga-Sztokholm-Karlskorona-Hamburg-Arhus-Lubeck-Rostock... ale dla mnie nie trasa jest istotna, a morze, załoga, morze, żeglowanie i morze.Tak długo nigdy na nim nie byłam.

Po za tym oglądajcie "Polska na śniadanie" w tvp 2, bo to oni będą relacjonować ten projekt.

Pożegnać nas będzie można na dniach morza  w Szczecińskim porcie 12.06.2010r.

Szczegółówe informacje co do trasy i załogi znajdują się tutaj. co do relacji w tv tutaj oraz tutaj.

A tutaj fim o STS Fryderyk Chopin.

 

1http://www.fryderykchopin.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=5&id=26&Itemid=63